Error message

Deprecated function: The each() function is deprecated. This message will be suppressed on further calls in menu_set_active_trail() (line 2405 of /var/www/vhosts/pugliaemigrazione.it/includes/menu.inc).

Czy publikowane w sieci publikacje są strzeżone prawami autorskimi?

Miejscem, gdzie najczęściej są naruszane prawa autorskie jest niewątpliwie Internet. W sieci każdego dnia jest rozpowszechniana własność prywatna literatów bez ich zgody. Dotyczy to zarazem handlu filmami, muzyką czy e-bookami. Sprzedawcy dorabiają się na nie swojej pracy, często będąc bezkarnymi. Mechanizmy prawne nie są na tyle dobre, by efektywnie bić się z tym procederem.

Twórca konkretnego dzieła musi sam podejmować zaangażowanie celem eliminacji czarnego rynku. Jest to nierzadko walka z wiatrakami. Stosownym wydaje się kwestia, czy każdy publikowany tekst w necie jest chroniony prawami autorskimi?
rywalizacja




Na wstępie powinno się określić, jak parcelujemy autorskie prawa. Otóż w zasadzie są ich dwie kategorie. Do pierwszej zalicza się prawa autorskie osobiste. Ten wariant jest niezbywalny. Oznacza to, że nie ma możliwości pozbycia twórcyzwiązku nazwiska pisarza czy autora z jego utworem, w tym przypadku utworem literackim. Stąd też ten gatunek praw będzie już na zawsze zobowiązywał do wyszczególniania nazwiska twórcy i do nie ingerowania w treść tekstu. Innym rodzajem praw są prawa dotyczące majątku. Ich zadanie jest całkowicie inne, dlatego że jego celem jest troska o interes autora. Te prawa są zbywalne. Jeżeli artysta będzie chciał je sprzedać, to może to uczynić podpisując stosowną umowę. Tak więc jeżeli autor nie wyzbył się praw majątkowych, to każdy jego publikowany tekst należy wyłącznie do niego. I nikt bez jego pozwolenia nie może go kopiować i publikować na prywatnych portalach. Prawo autorskie w sieci są tak samo ochraniane, jak poza nią. Niewątpliwie własność intelektualna stanowi najwartościowsze aktywa.

Zwalczanie nieuczciwej konkurencji należy do zadań twórcy. Jeśli publikuje teksty na portalu w sieci może być pewnym, że ktoś je skopiuje na własny nierzadko komercyjny użytek. I trafią one na prywatne strony. Autor powinien więc ciągle monitorować sieć w wyszukiwaniu skopiowanych treści. Jeżeli je odnajdzie, ma prawo zażądać ich likwidacji. Jeśli autor publikuje na prywatnych blogach, takich jak platforma Google, to również jego materiały całkowicie przynależą do niego. Chyba, że ochotniczo się ich wyrzeknie na piśmie.